Środa, 08 kwietnia 2020 r. | imieniny: Dionizego, Cezaryny

Rzeszut Józef (1942 - 2003)
Rzeszut Józef (1942 - 2003).

Rzeszut-JozefDziennikarz i korespondent zagraniczny Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie, wieloletni zastępca Redaktora Naczelnego Redakcji Zagranicznej PAP, redaktor tygodnika „Forum”, tłumacz; członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Stowarzyszenia Dziennikarzy PRL; odznaczony Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi; laureat nagrody Klubu Publicystów Międzynarodowych.

Urodził się 18 listopada 1942 roku w Bielczy jako syn Józefa i Marii z domu Kania. Dziadek przyszłego dziennikarza był pierwszym w historii parafii w Bielczy organistą, człowiekiem wykształconym nie tylko muzycznie - można więc powiedzieć, że wychował się w rodzinie chłopskiej o inteligenckim rodowodzie.

Po ukończeniu siedmioklasowej szkoły podstawowej w rodzinnej miejscowości naukę kontynuował w IV Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Anioła w Tarnowie, gdzie w 1960 roku zdał egzamin maturalny i otrzymał świadectwo dojrzałości. W tym samym roku rozpoczął studia na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. W trakcie studiów na tym wydziale rozpoczął kształcenie na Wydziale Dziennikarstwa UW. Uzyskując tytuł magistra filologii polskiej, ukończył w roku 1966 studia filologiczne, rok później - studia dziennikarskie.

W roku 1967 - 15 lutego - rozpoczął pracę w Redakcji Zagranicznej Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie, gdzie - jak się okazało po latach - pracował do śmierci.  Po dwóch latach pracy w redakcji, w lutym 1969 roku,  po raz pierwszy wyjechał  do Hanoi  jako korespondent  PAP  w Indochinach. Depeszował stamtąd do redakcji w Warszawie m. in. o chwilowym zaprzestaniu działań wojennych w Wietnamie i próbach odbudowy zniszczonego bombardowaniami Hanoi i Hajfongu.  Kilka miesięcy później, 31 października 1969 roku, wrócił do Warszawy, gdzie do sierpnia 1972 pracował, jako młodszy redaktor Redakcji Zagranicznej.    Przez cały ten okres zajmował się problematyką Azji Południowo - Wschodniej, w tym tematyką wojny wietnamskiej. 1 sierpnia 1972 roku został redaktorem działu, a niecały miesiąc później - 22 sierpnia 1972 roku - wyjechał jako korespondent PAP  do Paryża.  Tam również zajmował się tematyką wietnamską – w Paryżu toczyły się wówczas rokowania pokojowe pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Demokratyczną Republiką Wietnamu. Do Warszawy wrócił 31 stycznia 1973 roku. Po kilku miesiącach - 27 września - ponownie wyjechał do Hanoi jako korespondent PAP w Azji Południowo – Wschodniej. Przebywał tam przeszło cztery lata - do 28 grudnia 1977.  Przesyłał stamtąd do agencji w Warszawie depesze o kolejnych odsłonach wojny w Indochinach: ofensywie armii północnowietnamskiej w marcu 1975 roku, o związanej z wojną tragicznej sytuacji ludności cywilnej i innych wojennych dramatach, o zajęciu Sajgonu - stolicy Południowego Wietnamu - przez wojska Demokratycznej Republiki Wietnamu i zjednoczeniu kraju pod czerwonym sztandarem 30 kwietnia 1975 roku. Relacjonował też wydarzenia z innych państw tamtego regionu, w tym przejęcie władzy w Kambodży przez „Czerwonych Khmerów” i budowanie przez Pol Pota społeczeństwa agrarnego w oparciu o utopijną marksistowską ideę społeczeństwa bezklasowego. Z pracą w tamtym rejonie świata wiąże się przekład pism politycznych wietnamskiego komunisty Le Duana, pt.: „Artykuły i przemówienia 1960 – 1975”, wyd. w Polsce w 1981 r. Po przyjeździe z Wietnamu wrócił do pracy w redakcji na stanowisku redaktora działu. Od 1 stycznia 1980 do 1 lutego 1983 roku pracował jako zastępca sekretarza redakcji w Redakcji Zagranicznej, następnie - jako sekretarz redakcji. Pod koniec roku 1983 wyjechał do ZSRR, gdzie od 12 grudnia 1983 do 30 listopada 1988 roku - czyli blisko pięć lat - kierował biurem Polskiej Agencji Prasowej w Moskwie. Relacjonował stamtąd kolejne zmiany na stanowisku I Sekretarza KC KPZR – śmierć Jurija Andropowa i przejęcie przywództwa, w lutym 1984 roku, przez Konstantina Czernienkę, rok później - w marcu 1985 - dojście do władzy Michaiła Gorbaczowa.  Przebywając w Kraju Rad w czasach gorbaczowowskiej pieriestrojki, „jako jeden z pierwszych dziennikarzy dostrzegł nadchodzące w ZSRR zmiany i miał odwagę o nich pisać”. 1 Spora część depesz z tamtych czasów poświęcona była stopniowej demokratyzacji totalitarnego systemu i wyjaśnianiu, czym tak naprawdę jest „pieriestrojka”, „uskorienie” i „głasnost”.   Był też świadkiem i sprawozdawcą takich historycznych wydarzeń, jak wizyta w Związku Radzieckim Prezydenta USA - Ronalda Regana - w roku 1988. „Korespondencje i analizy z Moskwy także te niedrukowane w prasie, lecz udostępniane mediom i kręgom decyzyjnym – były wtedy priorytetowymi materiałami w serwisie zagranicznym PAP, pozwalały orientować się, jak daleko sięgają reformy Gorbaczowa i jakie mogą być ich następstwa międzynarodowe, w szczególności dla Polski”.2Pobyt w ZSRR również zaowocował tłumaczeniem książki.  Tym razem była to książka Raisy Gorbaczowej zatytułowana „ … mam nadzieję. Wspomnienia i Refleksje”. Po powrocie do Warszawy zajął się ponownie redagowaniem serwisu zagranicznego PAP. Od maja 1989 roku był kierownikiem zespołu w Redakcji Zagranicznej, a po transformacji ustrojowej – po obradach Okrągłego Stołu, pierwszych demokratycznych wyborach i związanej z nimi zmianie władzy w Polsce – mianowany został zastępcą redaktora naczelnego Redakcji Zagranicznej Polskiej Agencji Prasowej. Funkcję tę sprawował przez prawie dziewięć lat - od 16 listopada 1989 roku do 31 sierpnia w roku 1998. Były to lata wielkich zmian w Polskiej Agencji Prasowej. Odeszli ludzie, którzy nie mogli sprostać wymaganiom nowych czasów, przyszli inni, których trzeba było wiele nauczyć. Zajmował się, więc „wychowaniem” nowego pokolenia dziennikarzy redakcji, zmianami o charakterze organizacyjnym i technologicznym. Odeszły wówczas do lamusa dalekopis i maszyna do pisania, które zastąpione zostały przez urządzenia nowszej generacji. Żartował wtedy, że jest ostatnim reliktem dawnej epoki i za kilka lat stanie się obiektem muzealnym. Po przeprowadzeniu redakcji przez proces przekształceń i rewolucję technologiczną przeniósł się do redakcji tygodnika „Forum”, gdzie pracował, jako redaktor działu anglo- amerykańskiego.  Tłumaczył tam i redagował artykuły z prasy anglojęzycznej, jak „The Independent”, „The Guardian”, „The New York Times” i innych angielskich i amerykańskich tytułów prasowych.  Praca w „Forum” była o wiele spokojniejsza, aniżeli ta, do której przywykł przez dziesięciolecia, toteż szybko zaczął tęsknić za redakcją, z którą związany był przez trzy dekady.   15 marca 2002 roku wrócił do PAP, godząc odtąd pracę w „Forum” z nocnymi dyżurami w Redakcji Zagranicznej. 

Zmarł w Warszawie 1 grudnia 2003 roku w wieku 61 lat. Spoczywa na cmentarzu w Bielczy.

Pracując przez lata w „rządowej” Agencji, narażony był na presję władzy, naciski polityczne i zderzenia z cenzurą, a mimo tego pozostał dziennikarzem rzetelnym, uczciwym i wiarygodnym.  Nie chcąc się zbytnio zaprzyjaźniać z tymi, którzy decydowali o dopuszczeniu do druku, niezbyt skory do „korekt”- rzadko publikował. Poświęcił się dziennikarstwu redakcyjnemu: czytał, tłumaczył i redagował depesze zagraniczne, prasę obcojęzyczną, pisma i artykuły o tematyce politycznej, literaturę faktu. Jako ciekawostkę zacytuję fragment listu przesłanego do red. Józefa Rzeszuta przez jednego z PRL-owskich decydentów: „ Serdecznie Panu gratuluję szkicu >>Szanse i Zagrożenia Radzieckiej Przebudowy<< - jest to najlepszy tekst analityczny, jaki czytałem, górujący nad tym, co dotychczas napisano na Zachodzie?  Radzę Panu wydrukować to (przy drobnych retuszach konstatacji, które mogą obrażać naród radziecki i retuszach personaliów) np. w >>Polityce<<, jako szkic numeru”.3  Redaktor Rzeszut „retuszu” nie zrobił.                                                                              

Dziennikarstwo było jego największą pasją, a Redakcja Zagraniczna PAP … domem. Tam naprawdę czuł się na swoim miejscu. Wspominał po latach, że rozpoczynając pracę, nie przypuszczał, że stanie się ona miłością życia. Okazało się, że wciągnęła go na dobre. W latach demokracji ludowej Redakcja Zagraniczna była - w jego ocenie - jedynym miejscem w Polsce, w którym dostęp do informacji nie był reglamentowany. Docierały tam nie tylko depesze zagraniczne korespondentów PAP, ale także serwisy zagranicznych agencji prasowych z dwóch stron Żelaznej Kurtyny, co dawało możliwość skonfrontowania tego, co pisał Wschód, z tym, co pisał Zachód. I, co nie mniej ważne, spotkał tam wielu dziennikarzy, którzy starali się przekazać tyle prawdy o świecie, ile w ówczesnych warunkach było możliwe. Nie z wszystkimi było mu po drodze, ale wielu nazywał przyjaciółmi. Był człowiekiem lubianym i szanowanym w środowisku dziennikarskim, „nauczycielem wielu młodych dziennikarzy Agencji”4, który chętnie służył radą i pomocą młodszym koleżankom i kolegom z redakcji. Biegle władał kilkoma językami, był interesującym rozmówcą, erudytą o fenomenalnej pamięci, duszą towarzystwa. Był przy tym bardzo skromny. „Nie robił niczego na pokaz. Dopiero po dłuższym czasie Jego pracy w dziale angielskim zorientowaliśmy się, że zna również świetnie rosyjski i jest jednym z lepszych znawców rosyjskiej tematyki w Polsce”.5 Był człowiekiem, „ który – mimo nieraz nerwowej atmosfery pracy w redakcji – nigdy nikomu nie zrobił przykrości, nie wszedł z nikim w konflikt. Przyjazny, obdarzony wspaniałym poczuciem humoru, potrafił rozładowywać napięcia, podtrzymać na duchu.”6. Cechowała go też ogromna życzliwość wobec ludzi i tolerancja dla ludzkich wad i słabości. Nie akceptował jedynie ignorancji i dyletanctwa. Często powtarzał, że „ jeśli się czegoś nie wie - to się na ten temat nie wypowiada, a jeśli czegoś się nie potrafi - to się tego nie robi”. Każdego człowieka - bez względu na status społeczny, wykształcenie, czy zajmowane stanowiska - traktował z szacunkiem, kierując się zasadą, że „człowiekiem się jest, a władzę się sprawuje”. W sprawach bytowych był minimalistą – wystarczało mu miejsce do spania, maszyna do pisania, stół, przy którym mógł pracować, książki, czasopisma, słowniki.

Zmarł – tak jak żył – w pracy; karetka zabrała go z redakcji – z dyżuru nie wrócił. 

1. Depesza w: Serwis Informacyjny PAP, Warszawa, 1. 12. 2003                                                              

2. Korespondencja elektroniczna z Ryszardem Piekarowiczem, marzec 2013                                       

3. Jerzy Urban, prywatny list do Józefa Rzeszuta,  Warszawa, 22 lutego 1989                                                    

4. Depesza, op.cit.

5. Wspomnienie w: FORUM,  nr 49/ 2000 [8. 12- 14. 12. 2002], s. 5                                                            

6. Ibidem

Opracowała

                                                                                                 Joanna Świątek

P. S. Dziękuję Panu Ryszardowi Piekarowiczowi za pomoc „redakcyjną”- za konsultacje, sugestie i wyjaśnienia; Rodzinie Józefa Rzeszuta – za wspomnienia i udostępnienie materiałów archiwalnych.                              

Share/Save/Bookmark
 
© 2011 Oficjalny Portal Gminy Borzęcin
designed by Mariusz Zawistowicz, Coded by Rafał Bakalarz

Zgodnie z Art.173 ust.4, pkt.3 informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym portalu, dostosowania ich do indywidualnych potrzeb każdego użytkownika, jak również dla celów statystycznych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszych serwisów internetowych, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies.
polityka cookies.

Akceptuje cookies na tej stronie.

EU Cookie Directive Module Information